Pełnia świąt

Kategorie: Opowiadania | 1 komentarz »

Od edytora: Autorką jest Eliza Rzecka

Poszło o choinkę. Głupstwo, ale tak wyszło. Ona chciała tradycyjne bombki, a on chciał wprowadzić jakieś dziwne innowacje. Ona marzyła o żywym drzewku, on kupił sztuczną. Wściekła na niego wyszła trzaskając drzwiami. Trochę temu były winne nerwy przedświąteczne, ale nie musiały paść słowa jakie padły.

Ubrana jedynie w cienką kurtkę (bo taką tylko złapała), drżała z chłodu i zimna. Ale wściekłość i duma nie pozwalały jej wrócić. Zapadał zmrok. Światła rozpalały sie wokoł. Ale jej było cieżko. Użalała się nad sobą  -  że on jest taki nieczuły, że jej nie rozumie. Że odejdzie od niego. Nie zauważała kolorowych świateł i innych ludzi. Myślała tylko o sobie.

On także był wkurzony. Tak go zostawić z tym wszystkim. Wyciągnął choinkę z opakowania. Naprawdę była prawie jak prawdziwa. Próbował wprowadzić swoje wyobrażenia w czyn, ale wciąż coś mu nie wychodziło. Wychodząc na korytarz zauważyl ,że nie ubrała ciepłej kurtki.

- Głupia – pomyślał - będzie chora idiotka…

Wrócił do pokoju gdzie stała choinka. Stał i patrzył… Czegoś tu brakowało. Niby drzewko ładne, z białymi lampkami i wielkimi czerwonymi kokardami, ale coś było nie tak… Zdjął pudło ze starymi bombkami i zaczął zmieniać. Przyznawał powoli rację jej  -  Te kokardy były zbyt ekstrawaganckie. I nie było w nich uroku. W starych zabawkach choinkowych był jakiś czar i wspomnienia. Tego mikołaja robił własnoręcznie, a tą gwiazdę ze słomek robiła ona…

Zaczął żałować swoich słów wykrzyczanych w gniewie.

A ona błąkała się po ulicach. Myślała jaka ona biedna, bez domu i ukochanej osoby. Nagle usłyszała płacz. To tuż obok płakała kobieta…

- Co się stało? – zapytała dziewczyna.
- Opłakuję ukochaną osobę – odpowiedziała kobieta – Kochaliśmy się bardzo. Nie było bardziej zakochanych od nas. I pewnego dnia pokłóciliśmy się… On wyszedł… Zginął… A ja biegłam za nim, by powiedzieć,że miał rację. Bo zapomniałam, że nie mógł zrobić tego o co poprosiłam… Zginął przeze mnie…

Ona zaczęła pocieszać tą kobietę. Okazało się, że była samotna, bo nie potrafiła odnaleźć się w prawdziwym świecie. Dziewczyna zaczęła się zastanawiać. A jakby ona tak straciła swego towarzysza. Nagle zapragnęła wrócić. Odprowadziła kobietę do domu i wyszła znów na dwór… Ziąb był straszny i zaczął padać śnieg…

On zaczął się nie na żarty denerwować. Już dwie godziny mijały jak jej nie było. Ściemniało się i padał śnieg. A ona wyszła tylko w cienkiej kurteczce. Wyglądał zaniepokojony przez okno. Lecz jej nie było. Postawił już kolację na stole. Zapalił świecę, a jej nadal nie było. Wreszcie nie wytrzymał. Ubrał się i wyszedł z domu. Za chwilę jednak wrócił po kurtkę towarzyszki. Nie uszedł daleko. Tuż za rogiem znalazł ją trzęsącą się z zimna. Otulił ją i wprowadził do mieszkania. Od razu napuścił gorącej wody do wanny. Weszła bez oporu. Wstydziła mu się spojrzeć w oczy. Był taki dobry i troskliwy. Przyniósł gorącej herbaty do wanny. Czuła, że już jest jej cieplutko…

Rozgrzana wyszła z łazienki, ubrana w szlafrok i weszła do pokoju. A tam stała najpiękniejsza choinka – mimo,że sztuczna. Dziewczyna stanęła w progu i łzy popłynęły jej po policzkach. To było drzewko jej marzeń…

Stała i płakała. On nagle stanął za nią i objął ją. A ona wtuliła się w niego i płacząc szeptała – wybacz mi najmilszy, przepraszam…

A on całując jej twarz mówił, że nic się nie stało. Że przeprasza też za wszystko…

Prosił by usiadła do kolacji. Na stole stały trzy talerze. Zdziwiła się trochę, ale przypomniała sobie o tradycji. Nagle coś pomyślała i poprosiła go o pewną rzecz, na którą on się zgodził…

Kolacja rozpoczęła się u nich później, ale jakże była inna. On przyprowadził bowiem tą samotną kobietę. Bo nikt przez te święta nie powinien być sam. A on był dumny ze swojej przyjaciółki. Że nie była taka samolubna jak to jej wytknął w gniewie… A ona przeprosiła go za wszystko. Także za to, że zapomniała o jego uczuleniu na drzewka choinkowe.

Ta historia zakończyła się szczęśliwie, jak to opowieść wigilijna… A starsza pani, którą zaprosili, powiedziała na ich przeprosiny – bo nie mieli żadnego prezentu dla niej – kochani, nie prezenty się liczą w te święta, lecz serce… Ta wieczerza to najpiękniejszy prezent, jaki mógł mnie dziś spotkać…

Podpis:
ELIZA RZECKA 2007


Jeden komentarz w odpowiedzi na “Pełnia świąt”

  1. 1 Pisarczyki » Koszulki Pisarczyków! na pisał(a) o godzinie 16:34 w dniu Lipiec 28th, 2011:

    [...] kolejna niespodzianka: Autorzy, których opowiadania ostatnio pojawiły się na Pisarczykach (Pełnia świąt i ASG w piwnicy), otrzymają od nas wybraną koszulkę i… naszywkę Pisarczyków! [...]


Zostaw komentarz