Kilka słów o narracji

Kategorie: Porady | Brak komentarzy »

To, w jaki sposób opowiadasz historię, sprawi, że czytelnik rzuci Twoje opowiadanie w kąt z odrazą, odejdzie obojętny, albo pokocha bohaterów od pierwszego akapitu. Warto więc, zanim zaczniesz pisać, zastanowić się, kto ma być narratorem i ile władzy ma nad światem, który chcesz pokazać.

Najłatwiej jest pisać, używając narracji trzecioosobowej. Narrator przy tym wie wszystko o świecie i o bohaterach. Może wyjawić o nich całą prawdę już w pierwszym akapicie, albo budować napięcie powoli, aby rozwiązać wszystkie sprawy w punkcie kulminacyjnym (pointa).

Deus ex machina (bóg z maszyny), który rozwiązuje gwałtownie wszelkie niuanse i tajemnice, też wydaje się być ciekawym rozwiązaniem. Ale czy chcesz aż tak bardzo upraszczać sobie życie?

Mi najwięcej frajdy daje pisanie z punktu widzenia pierwszej osoby. Czytelnik od razu zaczyna identyfikować się z bohaterem, i czuje to, co on i to, co czułem ja w trakcie pisania. Jeśli skrzętnie pominiesz również płeć i opis bohatera, zostawisz całość do dopełnienia przez wyobraźnię osoby, która czyta.

Nie trzeba trzymać się konwencji, bo i po co. Możesz z narracji trzecioosobowej przejść do pierwszej osoby, jeśli się odważysz. Możesz narratorowi odebrać wiedzę, aby mógł główkować o co w tym wszystkim chodzi, razem z czytelnikiem. Kupę frajdy przy pisaniu może również dać narracja pierwszoosobowa, ale gdzie narrator „przeskakuje” z osoby do osoby, przedstawiając wydarzenia z punktu widzenia wielu bohaterów (narracja polifoniczna).

Istnieje też pojęcie „narrator auktorialny”, który, podobnie jak narrator pierwszoosobowy, jest elementem świata przedstawionego w opowiadaniu, ale nie ingeruje w akcję. Jest obserwatorem.

Udało mi się znaleźć kilka definicji i podziałów narracji, ale to tak na prawdę nie jest istotne. Najważniejsze jest to, żeby opowiedzieć historię w sposób, który uważasz za najciekawszy i który sprawia Ci najwięcej frajdy. Bo przecież pisanie to też zabawa.

 



Zostaw komentarz