Anomalia
Kategorie: Opowiadania | Brak komentarzy »Od edytora: Opowiadanie napisał Grzegorz Adamowicz
Kiedy to zrobiłem… Kiedy powiedziałem, wszyscy zaczęli patrzyć na mnie jak na jakiś wybryk natury, anomalię, która nigdy nie powinna stąpać po tym świecie.
Wtedy miałem to gdzieś. W końcu to z siebie zrzuciłem i czułem się lekko. Przecież nie mogli mnie za to zamknąć, wtedy to nie było nielegalne. Wszyscy rzucali w moim kierunku krzywe teksty, ale starałem się tym nie przejmować. Myślałem, że w końcu im przejdzie.
Później pojechałem do stolicy ze znajomymi. Ja, moja dziewczyna, no, była partnerka i kumple. Też z dziewczynami. Pojechaliśmy na manifestację. Pamiętacie? Ta w zeszłym roku, największa w Polsce. No, właśnie ta… Nie wiedziałem, że aż tylu nas będzie. Bo i skąd, wszyscy zawsze się chowali. Były nawet sekretne słowa, czy gesty, żeby się porozumieć. Niby tylko rok, a wydaje się, że wieki minęły.
Na manifestacji byli też lekarze, którzy twierdzili, że to jest uleczalne. Dawali wizytówki, mówili o dwunastu krokach i zastrzykach. Nie chciałem ich wtedy słuchać. To było dla mnie odrażające.
Kiedyś czytałem już o takich manifestacjach, ale chodzili na nie normalni ludzie. Wtedy oni byli w mniejszości. Później się okazało, że to prowokacja. W sumie tylko jedna gazeta o tym pisała.
Wanda, moja była partnerka, mówiła, że kolejny pochód będzie w Krakowie. Nie wiem skąd wiedziała. W Internecie nic nie znalazłem, a organizatorzy twierdzili, że niczego takiego nie planują.
Nie chciałem tam jechać, ale wszyscy się uparli, więc uległem. Nigdy nie byłem asertywny, a szkoda. Wtedy też spędziłem noc z… moją byłą partnerką, u niej w domu. Teraz nie rozumiem jak mogłem do tego wszystkiego dopuścić, ale wtedy. Wtedy czułem się wspaniale. Nie spaliśmy całą noc. Później miałem wyrzuty sumienia.
Próbowałem jeszcze się wykręcić, ale jednak, głupi, pojechałem. Po drodze rozmawiałem z kilkoma osobami i okazało się, że idziemy pod pałac prezydencki z żądaniem równouprawnienia. Widziałem butelki, od których śmierdziało mieszanką benzyny z czymś nieokreślonym. Jedna osoba miała nawet broń schowaną pod płaszczem.
W drodze do pałacu, ktoś zaczął nucić hymn narodowy, inni podłapali. W końcu śpiewali już wszyscy. Pod pałacem czekała na nas policja. Ktoś rzucił butelką w wóz opancerzony, który nagle zajął się ogniem. Znikąd pojawił się kordon policyjny, który natychmiast nas okrążył. I się zaczęło…
Skandowali różne hasła: „Prezydent ciota” było najmniej obraźliwym. Rozbrzmiały pojedyncze wystrzały. Później więcej. Eh… Nie wiem dokładnie co się stało, bo wszystko działo się to tak szybko… i chyba ktoś mnie uderzył w głowę, bo straciłem przytomność.
Obudziłem się w szpitalu. Pielęgniarz nie chciał ze mną rozmawiać. Przesłuchała mnie policja. Wszystko mnie bolało nie mogłem się ruszać. Miałem połamane nogi i żebra, na szczęście ręce jakimś dziwnym trafem pozostały całe.
W telewizji mówili, że było 200 (dwieście!!) ofiar śmiertelnych i ponad dwukrotnie tylu rannych. Większość moich znajomych zginęła. Dwójka moich przyjaciół jest tutaj z nami.
Przyszedłem do Was, bo sam sobie nie mogę dać z tym rady. Niektórzy mówią, że to gorsze niż uzależnienie od narkotyków. Jest mi ciężko, ale jestem już czysty od miesiąca. Z waszą pomocą, na pewno dam radę się zmienić i być lepszym człowiekiem. Już teraz czuję się lepiej. Dziękuję.
Jestem Wojtek i jestem hetero.

Zostaw komentarz