Kategorie: Książki | Brak komentarzy »
Od edytora: Recenzja przesłana przez Katarzynę Welcer, która pisze o książce „Cień” Cody McFadyena.
Książka, którą niedawno właśnie skończyłam czytać i która wywarła na mnie duże wrażenie to „Cień” Cody’ego McFadyena.
Kilka słów z okładki książki:
Wie, co ona robi. Smoky Barrett, agentka specjalna FBI, schwytała niejednego seryjnego mordercę. Ale po straszliwych przejściach przysięga sobie, że już nigdy nie weźmie broni do rąk. Wie, co ona myśli. Nęka ją listami podpisanymi „Cień”. Jak cień podąża jej śladem. I chce, żeby wróciła do makabrycznej gry. Wie, kogo ona kocha. I informuje ją, jaką śmiercią zginą… Czytaj dalej »
Kategorie: Opowiadania | Brak komentarzy »
Od edytora: Opowiadanie napisane przez Marcina „Declana” Jankowskiego. To tylko pierwsza część, będzie więcej!
Rozdział I: Nadzieja
Tej zimy na kontynencie było wyjątkowo mroźnie. Takiej pory roku nie było od ponad pół wieku. Wszędzie leżał śnieg puszysty, biały dywan zalegał w każdym miejscu. Szlaki kupieckie, a szczególnie te w górach były nie przejezdne. W nocy przychodziło takie wielkie ochłodzenie, że nawet wilkom odechciewało się wyć do księżyca. Lodowate podmuchy wiatru tworzyły w górach Zesen wspaniałą mgłę z płatków śniegu. Ostatnie promyki słońca ogrzewały ziemie, pozwalając na czas nocy zapanować zimnu. Na szczycie góry Toris zachodzące słońce podziwiała tylko jedna postać. Niezbyt wysoka, ubrana w grube futro z niedźwiedzia polarnego. Ów osobnik próbował coś wypatrzeć w oddali, lecz nie wiadomo co. Po paru minutach gdy nadeszła całkowicie noc zaczął schodzić. Zajęło mu to dobre cztery godziny więc towarzyszyło mu tylko światło księżyca. Lecz o dziwo to mu wystarczało bo nie potknął się ani razu. Kierował się w stronę małego ogniska, które paliło się na polance u podnóża góry. Nieświadomie przyspieszył kroku, aby jak najszybciej tam dojść. Wszedł w obręb ogniska od razu wystawiając zmarznięte dłonie nad palące się drewno. Obok siedział mężczyzna ubrany w futro, lecz nie zasłaniało ono zbroi, którą na sobie nosił. Spod grubego kaptura oczy bacznie obserwowały nowo przybyłego. Na kolanach spoczywał wspaniały miecz. W krąg światła wkroczyło jeszcze dwóch osobników. Zarówno jeden jak i drugi byli okryci całkowicie płaszczami tak, że jedyną oznaką życia były kłęby ciepłego powietrza wylatujące spod okryć głów gdy oddychali. Pomimo lekkiego ubrania nie sprawiali wrażenia zziębniętych. Choć nosili bliźniaczo podobne rzeczy to na tym ich podobieństwo się skończyło. Jeden był bardzo potężnie zbudowany, mierzył nieźle ponad dwa metry. W jednym ręku dzierżył miecz dwuręczny tak jak byłby to zwykły miecz. Drugi z osobników był o wiele niższy i nie posiadał żadnego oręża jeżeli nie licząc okutej laski, na której się opierał. Cała trójka spojrzała na twarz człowieka, który zbiegł z gór. Ten tylko potrząsnął głową na znak negacji na więcej mu nie starczyło widocznie siły z powodu zmęczenia. Wojownik we zbroi podał mu manierkę. Tamten zaczął pić powoli. Minęło dobra chwilka, gdy mu się wyrównał oddech. Czytaj dalej »